Sport

Work(out) – life balance

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Świat oszalał na punkcie sportu i pokonywania swoich słabości. Każdy z nas chce wyglądać świetnie i jak najszybciej widzieć efekty swojej ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Bardzo szybko wpadamy w tryb niemalże uzależnienia. Łatwo wówczas zagubić się w tym pędzie. Czasem warto się na chwilę zatrzymać, zastanowić, czy to, co robimy daje nam tyle radości, co na początku naszej drogi, czy może liczy się już tylko wynik. W tym całym sportowym szaleństwie łatwo zapomnieć o swoich ograniczeniach, a w następstwie doprowadzić do urazów i uszkodzeń. Jak trenować, by osiągnąć maksymalne efekty nie tracąc przy tym zdrowia? Przede wszystkim zachować równowagę. Pamiętajmy, że nasze ciało również ma swoje ograniczenia i jeśli nie będziemy go słuchać to może się zbuntować. Jeśli czujesz, że trening jest ponad Twoje siły nie dokładaj kolejnego kilometra czy obciążenia. Niech hasła w stylu: „Możesz więcej, daj z siebie 150%, musi boleć” zagrzewają Cię do walki, jednak nie traktuj ich dosłownie, jako wyrocznię. Trening to sprawa bardzo indywidualna. Daj z siebie wszystko, jednak nie ignoruj sygnałów wysyłanych przez swój organizm, w innym razie to, co miało poprawiać zdrowie i kondycję może stać się dla nas utrapieniem.


Nie zapominaj o tym, że życie nie składa się tylko z wykonanego na 200% treningu. To nic, że tym razem nie udało się zrobić „życiówki” skup się na tym, czy dobrze czułeś się podczas biegu, czy poprawnie wykonałeś wszystkie ćwiczenia. Sport to nie tylko rywalizacja, to także szansa spełniania siebie, poznania swoich mocnych i słabych stron. Problem polega na dostrzeżeniu tej cienkiej granicy pomiędzy przesuwaniem swoich limitów coraz dalej, a ćwiczeniem ponad swoje możliwości. Nie pozwól sobie na to, by trening przestał sprawiać Ci przyjemność, by zamiast dawać poczucie wolności wywierał presję i wpływał negatywnie na Twój nastrój. Chociaż czasem ta zależność się zaciera pamiętaj, że to sport jest dla Ciebie, a nie Ty dla sportu.

remmm

Żyjemy obecnie w czasach, gdy wszystko bardzo szybko się zmienia: przepływ informacji, szybka komunikacja, to co jeszcze wczoraj była na topie dzisiaj jest już niewystarczające – aby nadążyć musimy być ciągle na bieżąco. Gonimy nadchodzące trendy, dostosowujemy się do nowych realiów, musimy być wciąż lepsi od innych, od siebie samych. W tym pędzie łatwo stracić z oczu to co ważne. Co zrobić by nie zagubić się w napływie nowych doznań i doświadczeń, pogoni za wciąż lepszym ja? Dobrą wskazówką może być zasada „Remember why you started”. Przypomnij sobie dlaczego zacząłeś ćwiczyć, jaka była Twoja początkowa motywacja do działania. Wyjdź z domu i pobiegnij przed siebie, bez liczenia czasu, ścigania się z innymi, pokonywania kolejnych granic. Daj sobie odpocząć od presji bycia lepszym. Oczywiście pokonywanie kolejnych barier, ustanawianie sobie poprzeczki wyżej i wyżej to integralna cześć motywacji, jednak nie może przysłaniać naszej wolności i radości z ćwiczeń.


Nabierz dystansu.
Gdy żyjesz aktywnie i regularnie ćwiczysz, trening staje się nieodłącznym elementem Twojego świata. Jest częścią Twojego życia, wpływa na nie każdego dnia, zmienia je. Pomaga Ci w dobrych i złych momentach. Czasem wywołuje skrajne emocje – dzięki niemu śmiejesz się i płaczesz. Pamiętaj jednak, że sport jest po to by Ci służyć, by poprawiać Twoją sprawność, wywoływać pozytywny nastrój, kształtować charakter. Tylko Ty decydujesz w jaki sposób będzie na ciebie oddziaływał. Nie przejmuj się gorszym dniem, nie analizuj każdego kroku pod kątem poprawy wyników. Ciesz się chwilą, tym co dajesz od siebie i tym co dostajesz w zamian. Są chwile, gdy się złościsz, nie masz siły ani ochoty na dalszą walkę, jednak zawsze postaraj się wrócić z poczuciem, że to co dzieje się tu i teraz jest niepowtarzalne i doskonałe w swojej niedoskonałości. Każdego dnia możesz sprawić, by drogą którą idziesz była najlepszą z możliwych dróg.