Lifestyle

Moja motywacja: Julita Kotecka

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Dzisiejszy wpis z cyklu „Moja motywacja” jest dla mnie podwójnie pozytywny – mam bowiem przyjemność gościć w nim moją serdeczną znajomą, świetną osobę zarówno pod kątem sportowym jak i prywatnie. Gdy pierwszy raz zobaczyłam Julitę od razu skradła moje serce – to chyba jeden z najbardziej szczerych i zaraźliwych uśmiechów wśród wszystkich znanych mi biegaczek! Od razu pomyślałam sobie „z tą dziewczyną mogę konie kraść” i dziś wiem, że nie myliłam się ani trochę 🙂 Julita jest uosobieniem ciepła, radości, motywacji i chęci do życia. Podobno wystarczy jeden jej uśmiech, aby dać porządnego kopa na cały trening, ale niech ta pogodna natura Was nie zwiedzie – potrafi dać też niezły wycisk! Przed Wami aktywna biegaczka, trenerka personalna, fizjoterapeutka i ekspertka adidas Running – Julita Kotecka.


– Cześć Julka! Od kiedy ćwiczysz?

– Jakby się tak dobrze zastanowić nad tym pytaniem, to chyba od zawsze, dosłownie! Dlaczego? Ponieważ mam starszego brata, który od pierwszych dni mojego życia szkolił mnie w zakresie sztuk walki. Później, jak już przed nim uciekałam, stał się trenerem biegania i sam mianował się moim managerem 😉 A tak na poważnie, to biegam od 12 lat, przez 8 lat byłam zawodniczką, aż zapragnęłam zostać trenerką i zarażać ludzi tym, co kocham i tym, co bezapelacyjnie wypełnia moje życie.

– No właśnie, co spowodowało, że zaczęłaś trenować na bardziej zaawansowanym poziomie?

– Niestety moja historia nie jest zbyt wyszukana, ponieważ  zaczęłam trenować, gdy ku zdziwieniu wszystkich, rok po roku wygrywałam szkolne biegi przełajowe. Banalne? Może trochę tak, ale przeszłości nie zmienię. Zresztą lubię ją, więc nie chciałabym jej zmieniać, nie żałuję niczego.

– Uważam, że Twoja historia jest tak naprawdę bardzo motywująca. Pokazuje, że w każdym z nas może drzemać talent, trzeba go tylko odkryć i potem podążać tą drogą.  Ile razy w tygodniu ćwiczysz?

– Kiedy trenowałam wyczynowo, biegałam 7 razy w tygodniu, czasami nawet 2 razy dziennie. Teraz, jako trener, biegam z klientami, jestem cała dla nich. Spotkania wypadają czasami 7 razy w tygodniu, jednak od jakiegoś czasu postanowiłam niedziele zostawiać dla wiary, dla rodziny, dla przyjaciół, wytchnienia dla siebie samej.

– A jak wygląda Twój codzienny trening? Czy jest to tylko bieganie?

– Do swojego treningu biegowego obecnie wdrażam również inne aktywności, takie jak crossfit, który uwielbiam ze względu na jego specyfikę i wymagania jakie stawia przed człowiekiem. Aby być dobrym, trzeba być jednocześnie zwinnym, silnym, wytrzymałym, szybkim, gibkim itd… Przeraża? Wręcz odwrotnie! Motywuje do działania! Wyzwania to jest najpiękniejsza rzecz w sporcie. Uwielbiam treningi ogólnorozwojowe, które są moim zdaniem kluczem do sukcesu. Sprawność to zdrowie, zdrowie to brak kontuzji, brak kontuzji to możliwość ciągłości treningu. Dodać do tego serce i mamy przepis na sukces;) Tak naprawdę każdy sport ma w sobie magię, dlatego uwielbiam próbować i staram się to robić jak najczęściej, ale do końca życia pozostanę wierna bieganiu, to moja pierwsza miłość i nigdy nie przestanie nią być, jestem pewna!

– Co Cię motywuje?

– Ludzie. Osoby które poznałam dzięki bieganiu są dla mnie jak rodzina. Osiągnięcia. Przełamywanie kolejnych barier, zaskakiwanie samej siebie, odkrywanie w sobie nie tylko natury kobiety, ale też czegoś w rodzaju natury zwierzęcia. To strasznie fajne, kiedy powtarzasz sobie w myślach ,,nie poddawaj się” i wiesz, że każdy kolejny krok czyni Cię silniejszym, co przekłada się również na życie codzienne.

– Krótka rada dla czytelników bloga:

– Żyj odważnie i uśmiechaj się do ludzi. Nie zapominaj, co w życiu jest najważniejsze… Doceniaj!


* * *

Jeśli potrzebujecie dodatkowej porcji radości, motywacji lub chcecie dowiedzieć się jak wyglądają treningi z tym „wulkanem biegowej energii” to koniecznie śledźcie profil Julity na Facebooku. Gwarantuję, że zakochacie się w jej podejściu do życia!

IMG_1756

fot. Katarzyna Milewska

  • sss

    Więcej wywiadów z Julką. Obszernych !

    • Pomyślimy, pomyślimy! 🙂