Healthy life

Dwa spojrzenia na dietę bezglutenową

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Gluten. Słowo, które od dłuższego czasu jest na ustach wielu osób chcących zdrowo się odżywiać i dbać o swoją sylwetkę. Dieta bezglutenowa jest obecnie jednym z najmodniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych sposobów na zrzucenie kilku dodatkowych kilogramów. Dlaczego? Czym właściwie jest ten gluten stojący rzekomo na naszej drodze do zdrowego odżywiania i pięknej figury?


Przedstawię Wam krótko moje zdanie na ten temat. Jak pewnie wiecie (albo za chwilę się dowiecie) jestem przeciwniczką wszelkiego rodzaju „diet” bazujących jedynie na kilku wybranych produktach, bądź mocno je ograniczających. Zasada mojego żywienia jest prosta: „Jedzmy zdrowo, racjonalnie, ale nie dajmy się zwariować”. Życie jest naprawdę zbyt krótkie, aby jeść codziennie ryż z kurczakiem. Niestety, wiele osób nie zdaje sobie sprawy na czym dokładnie polega zdrowa, odpowiednio zbilansowana dieta. Często spotykam się z ludźmi, których podejście do żywienia opiera się na myśleniu: coś jest modne, więc spróbuję. Co mi tam, może pomoże”. A ten straszny gluten to nic innego, jak białko znajdujące się w ziarnach niektórych zbóż (żyta, pszenicy, jęczmienia, orkiszu), które są przecież źródłem błonnika i wielu niezbędnych nam składników mineralnych. Tak więc moja odpowiedź na pytanie, czy spożywać gluten, czy nie brzmi: nie wygłupiać się i spożywać. Warto ograniczyć natomiast cukier, produkty wysokotłuszczowe i przetworzone. No i pamiętać o aktywności fizycznej! Ale chyba nie muszę Wam o tym przypominać, prawda? 🙂


Podczas gdy coraz więcej osób rezygnuje z glutenu w trosce o sylwetkę, niektórzy zwyczajnie nie mogą go jeść ze względów zdrowotnych. Dlatego też chciałabym przedstawić Wam trochę inny punkt widzenia na dietę bezglutenową – osoby chorej na celiakię – bardzo rzadką przypadłość (około 1% populacji), polegającą na nietolerancji glutenu. Jak moda na bezglutenowe jedzenie wygląda z jej strony? Czy dzięki temu trendowi wzrasta świadomość na temat tej choroby, a może jest wręcz przeciwnie? O tym wszystkim opowie Wam Agnieszka z bloga Rude Rude Girl.


Agnieszka, powiedz mi na czym dokładnie polega Twoja przypadłość i czym się objawia?

A: Celiakia jest chorobą autoimmunologiczną, dziedziczoną genetycznie, leczoną za pomocą diety wykluczającej gluten. W przeciwieństwie do alergii na gluten (która również wymaga diety eliminacyjnej), celiakia nie przechodzi z czasem, nie da się jej zwalczyć lekami, ani odczulaniem.

– Kiedy dowiedziałaś się o celiakii? W jaki sposób to odkryłaś?

A: Urodziłam się z celiakią, ale – na moje nieszczęście – przez wiele lat miała formę utajoną. Jadłam tradycyjne produkty, jak każdy zdrowy człowiek i nie miałam żadnych klasycznych symptomów, które by wskazywały, że coś jest nie tak (bóle brzucha, wymioty, gwałtowna utrata masy ciała, w wyjątkowych przypadkach nawet wstrząs anafilaktyczny, wymagający szybkiej interwencji pogotowia). Celiakia to cały zespół objawów, często nieoczywistych, które wprowadzają lekarzy w błąd. Jako dziecko ciągle chorowałam, miałam permanentną anemię, problemy ze skórą i łamliwością kości, ale nikt nie łączył tego z chorobą trzewną. Dopiero w wieku 18 lat moja celiakia się „ujawniła”, usłyszałam diagnozę i dowiedziałam się, że dieta bezglutenowa będzie mi towarzyszyć do końca życia…

– No właśnie, jak w praktyce wygląda Twoja dieta? Na co musisz szczególnie uważać?

A: Prowadzenie diety bezglutenowej jest bardzo trudne, bo gluten jest obecny praktycznie we wszystkich produktach – nie tylko w pieczywie i makaronie i produktach mącznych, ale także w wędlinach, serach, jogurtach, herbatach, napojach smakowych, w czekoladzie… Oczywiście, warto szukać produktów z przekreślonym kłosem, ale nie wszyscy producenci sygnują je w ten sposób. Robiąc zakupy, kieruję się zasadą: im krótsza lista składników na opakowaniu, tym lepiej. Jeżeli w jogurcie oprócz mleka i żywych kultur bakterii jest jeszcze dwadzieścia innych pozycji, to niemal pewne jest, że producent władował tam gluten „w gratisie”.

cereales

– Zgadzam się, im mniej przetworzone jedzenie tym lepiej. Myślę, że każdy z nas powinien kierować się tą zasadą niezależnie od diety. A propos „diety”, ciekawi mnie bardzo, co sądzisz o wszechobecnej modzie na dietę bezglutenową?

A: Uważam, że to idiotyczny trend. Dieta bezglutenowa jest formą terapii i jedynym lekarstwem dla ludzi chorych. Nie ma żadnej racjonalnej podstawy, żeby wyłączać z jadłospisu gluten w sytuacji, gdy jest on dobrze tolerowany. To równie absurdalne, jak zażywanie leków na problemy kardiologiczne w sytuacji, gdy masz zdrowe serce. Bezglutenowa moda jest zwyczajnie głupia i przynosi więcej szkody niż pożytku tym osobom, które faktycznie muszą ją stosować. Osoby z celiakią są dziś traktowane na równi z rozkapryszonymi celebrytami, którzy przeszli na tę dietę tylko i wyłącznie przez swoje widzimisię… Będąc w restauracji i tłumacząc zdezorientowanemu kelnerowi, jakich składników nie mogę jeść i dlaczego, spotykam się z ignorancją i traktowaniem mnie na zasadzie: „kolejna wariatka, której odbiło na punkcie glutenu”. No cóż… różnica polega na tym, że zdrowym ludziom gluten nie zaszkodzi, chorym może w skrajnych przypadkach odebrać życie. Szkoda, że tak niewiele osób to rozumie.

– Czy na diecie bezglutenowej rzeczywiście można schudnąć?

A: Nie. Dieta bezglutenowa jest dietą eliminacyjną – nie odchudzającą. Nie znam osoby, która by na niej schudła, ja sama przytyłam 8 kg, dzięki czemu wróciłam do swojej normalnej wagi (w fazie zaostrzenia choroby miałam sporą niedowagę). Eliminując produkty zawierające gluten, wprowadza się ich zamienniki, ale niestety często są one bardziej energetyczne, tłuste i tuczące. Poza tym, ta dieta ma mniej składników odżywczych, witamin i minerałów. Często trzeba je przyjmować w postaci suplementów. Z całą pewnością, dieta bezglutenowa uczy świadomego kupowania i świadomego jedzenia. Omijając gluten, omijam też cały szereg wypełniaczy, konserwantów, barwników, dodatków smakowych. To jedna z niewielu korzyści, jakie niesie ten sposób odżywiania.

– Jak oceniasz świadomość społeczeństwa na temat celiakii?

A: Niewątpliwie, jest coraz większa. Jeszcze parę lat temu, gdy mówiłam, że jestem na diecie bezglutenowej, nikt nie wiedział, na czym to polega. Dziś taka niewiedza jest już rzadkością – i tutaj rzeczywiście muszę to przyznać, staje się tak po części dzięki celebrytom. To dla nich restauracje poszerzają menu o dania bez zbóż, supermarkety wjeżdżają z regałami uginającymi się od produktów z przekreślonym kłosem. Coraz częściej to zagadnienie jest omawiane także w mediach. Zanim bezglutenowa gorączka obiegła świat, temat glutenu był znany jedynie tym, którzy go nie tolerowali. Sklepy z bezglutenowym jedzeniem można było policzyć na palcach jednej ręki, a o restauracjach bezglutenowych nikt nie słyszał. Tak, oczywiście, cieszę się, że będąc poza domem, mogę zjeść ze znajomymi pizzę, która mi nie zaszkodzi, ale jednocześnie dostaję szału, gdy słyszę teksty w stylu: ”Dieta bezglutenowa? Ale po co ty się właściwie odchudzasz?”… Moim marzeniem jest zbudowanie świadomości na temat celiakii wraz z rzetelnymi informacjami na jej temat. Bo na razie wciąż tkwimy w świecie mitów, które z dnia na dzień coraz trudniej obalić.

– I tego życzę Ci z całego serca. Dzięki za rozmowę!


______________________________

A jakie jest Wasze zdanie na temat diety bezglutenowej? Być może sami ją stosujecie?

Zapraszam Was także gorąco na bloga Agnieszki, na weekendowe leniwe poranki z kubkiem gorącej kawy jest wprost idealny!


  • marissaPP

    gdybym miała medycznie udowodnioną nietolerancję – wtedy bym pewnie zastosowała taką dietę, poza tym nie widzę wskazań 😉

    http://www.pretty-perfection.pl/

  • Ogromnie mi pomogłaś tym wpisem i wywiadem de facto. Sama stanęłam ostatnio przed dylematem związanym z dietą bezglutenową, ale zanim uznam, że mam skille do samodzielnej diagnozy – udam się do lekarza na badania by stwierdził, czy naprawdę powinnam wyeliminować gluten i czy moje przypadłości nie są spowodowane przypadkiem czymś innym.

    • Adrianna, bardzo się cieszę, że spodobał Ci się wpis i trochę pomógł 🙂 Mądry wybór, zdecydowanie rekomenduję wizytę u lekarza i dietetyka przed rozpoczęciem diety eliminacyjnej, zwłaszcza tak mocno ingerującej w nasz dotychczasowy jadłospis.