Lifestyle

Co słyszę, gdy mówię, że ćwiczę?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Podobno sport to samo zdrowie, a aktywność fizyczna jest obecnie najmodniejszym trendem. Niby coraz więcej osób stara się żyć w stylu fit, być w ruchu i zdrowo odżywiać. Nikogo nie powinno dziwić, że nawet, gdy nie jesteś zawodowcem, poświęcasz godzinę dziennie, aby zadbać o swoje ciało i samopoczucie. Cóż więc słyszę, gdy rozmawiam z kimś i mówię, że regularnie ćwiczę i staram się być aktywna na co dzień?

1. „Po co ćwiczysz? Przecież jesteś chuda!” – nie znam chyba ani jednej szczupłej osoby, która przynajmniej raz nie usłyszałaby tego zdania. Wyjaśnijmy więc sobie raz na zawsze: nie ćwiczy się tylko po to, aby schudnąć. Poza tym szczupła sylwetka nie oznacza wcale zgrabnej, estetycznej i ładnie zbudowanej. Każdy ma swój cel treningowy, którym wcale nie musi być zrzucenie wagi.

2. „Mi to by się nie chciało tak ćwiczyć” – cóż, to chyba jedyny warunek niezbędny do rozpoczęcia: musisz chcieć. Wiadomo, że są gorsze i lepsze dni, czasem mamy więcej energii, a niekiedy po prostu nie mamy siły na nic. Pamiętajcie jednak, że nic się samo nie stanie – jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, musisz coś w tym kierunku zrobić. Zresztą mi też się czasem nie chce… Co wtedy robię? Patrz punkt 5 🙂

3. „Nie mam czasu na ćwiczenia” – uwierzcie mi, to nie czas treningu jest najważniejszy, ale systematyczność. Spróbujmy się zastanowić ile godzin dziennie tracimy na głupoty: bezczynne siedzenie na Facebooku, branie udziału w bezsensownych, godzinnych dyskusjach w internecie, oglądanie programów w TV – ot tak, bo mi się nudzi… Czy nie lepiej jedną w tych rzeczy zamienić na 40 minutowy trening? To wystarczy, aby przyzwyczaić swój organizm do regularnych aktywności, a gdy już połkniemy haczyk zapewniam, że czas się sam znajdzie.

4. „Ja to nie lubię ćwiczyć” – uprawianie sportu ma być przyjemnością, a nie karą. Nie chodzi o to, aby zmuszać się do tego, czego nie lubimy robić i np. pływać, gdy panicznie boimy się wody lub grać w siatkówkę, jeśli nie lubimy sportów zespołowych… jednak takie uogólnianie i wrzucanie wszystkiego do jednego sportowego worka to naprawdę słaba wymówka! Jest bowiem tyle dziedzin, że każdy odnajdzie coś dla siebie. Dopasuj aktywność do swojego temperamentu, charakteru i możliwości, a szybko stanie się Twoją pasją.

5. „Chce Ci się?” – nie będę oszukiwać, pierwszy tydzień (po dłuższej przerwie np. kontuzji) to u mnie istna walka ze sobą. Występują wtedy wszystkie objawy sportowego lenistwa: jestem zmęczona, zbyt głodna, zbyt najedzona, wszystko mnie boli, muszę nagle zrobić całą masę BARDZO WAŻNYCH RZECZY itd. Na szczęście umiem już wyczuć ten stan i nie daje się tym małym chochlikom. Owszem, nie chce mi się, ale i tak idę! Po kilku dniach wszystko się zmienia i już od rana myślę i wyczekuję kiedy w końcu pójdę na trening.

6. „Na siłowni? Nie chcę mieć mięśni jak facet…” – serio ten mit ciągle funkcjonuje? Gdyby tak łatwo było zbudować mięśnie i nie było to okupione masą wyrzeczeń, specjalnie opracowaną dietą (często także wspomaganą dodatkową suplementacją), bardzo intensywnym i wymagającym treningiem, to każdy mężczyzna na siłowni szybko wyglądałby jak Adonis. Niestety, zbudowanie mięśni (nawet, gdy jest to Twój cel) nie jest wcale takie proste. Nie bój się, odpowiednio dopasowany plan treningowy w połączeniu z systematyczną pracą pozwoli Ci wyrzeźbić ciało DOKŁADNIE tak jak tego chcesz, ani mniej, ani więcej.

7. „Nie mam siły ćwiczyć” – właśnie po to się ćwiczy, aby tę siłę budować, więc nie marudź tylko idź na trening, a wymówka sama zniknie. Endorfiny dadzą Ci takiego kopa, że będziesz mieć siłę i na ćwiczenia i na tryskanie optymizmem przez cały dzień.

8. „Wstydzę się ćwiczyć przy innych” – to chyba pozostałości jeszcze z czasów podstawówki, gdy nagle się okazywało, że to nie szkoła, lecz szpital – połowa klasy nie jest w stanie podnieść nogi na w-fie. Ba, ma nawet potwierdzenie od lekarza! Czy to obawa przed rzekomo nieatrakcyjnym wyglądem w trakcie treningu, pokazaniem się bez makijażu (albo, co gorsza, w rozmazanym make-upie? Btw. kto przychodzi w pełnym makijażu na trening???), a może dlatego, że wydaje nam się, że źle wykonamy ćwiczenia i wszyscy będą patrzeć i się z nas śmiać? To prawda, początki mogą być zabawne, sama mam kolegę, który pierwszy raz poszedł na siłownię i jak opowiadał mi potem co tam wyczyniał, to płakałam ze śmiechu (razem z nim). Nie bój się prosić o radę instruktorów, przecież po to są, aby instruować. Nie przejmuj się wyglądem, skup się na sobie i na technice, a wstyd szybko zniknie, gdy po kilku miesiącach zaczniesz wyglądać jak milion dolarów 🙂

  • An.

    „Po co ćwiczysz? Przecież jesteś chuda!” – nie zliczę ile razy słyszałam to zdanie, czasem nawet jak biegnę to ktoś za mną tak krzyknie 😉

    • An. dokładnie! To zdecydowanie jedno z najczęściej zadawanych (i najbardziej irytujących) pytań 🙂

  • Jest taki termin SKINNY-FAT, który dobrze oddaje temat pierwszego punktu 🙂

    • Mateusz, to dobry temat do rozwinięcia na kolejny post 🙂

  • Crossfitka

    Hej! A ja o 100 razy bardziej wolę słyszeć TE teksty niż wysłuchiwać

    • Crossfitka

      … ludzi snobujących się na bycie fit 😀 wtedy nawet siłownia traci swòj klimat a staje się bardziej tanią disco. No ale to już wątek na osobny temat <3

      • Crossfitka, masz rację, takich również nie brakuje, zwłaszcza ostatnio, gdy bycie FIT jest takie „modne” 😀

  • Justyna

    Idealne 😀 1 i 6 to moje ulubione. Koniecznie rozwiń temat skinny fat, bo niestety nadal wiele dziewczyn uważa, że skoro są z natury szczupłe, to nie muszą uprawiać żadnego sportu ani dbać o to, co jedzą. A potem się dziwią, że mają cellulit i wcieranie kremików nie pomaga…

  • Jaga Kaźmierska

    ja jeszcze słyszę „Ty możesz bo nie pracujesz”. kij że mam małe dziecko a mąż jak wychodzi o 8 to wraca o 22 ale JA MOGĘ. a biedna męczennica która pracuje do 15 nie ma czasu 🙂

  • sivva

    Kiedyś też mówiłam ze nie mam czasu. A od jakiś 4 miesięcy prawie codziennie ćwiczę na siłowni mimo że pracuje od 8 do 19. No i jeszcze obowiązkowo spacer z psem po siłę ok.23